Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Anime porzucone

Menu




suzuri
Recenzje anime

Strona Główna

Księga Gości



Opis

Subiektywne przemyślenia na temat anime - tych polecanych i tych niekoniecznie. Recenzje, opinie, rankingi, rozkminy i co nam jeszcze przyjdzie na myśl.

Więcej...

Autorki:
- Deszczowyjka
- Lichotka


Linki:

Tanuki.pl


Blogi

Anime porzucone

Deszczowyjka i Lichotka | 20:55:37 21/01/2015

Jak mądrze powiada podręcznik Lichotki z ekonomii, nie opłaca się kończyć wbrew sobie książki tylko dlatego, że się ją zaczęło. Podobnie rzecz ma się z anime. Owszem, można się zmusić do oglądania i przemęczyć resztę odcinków - tylko po co?

Poniżej prezentujemy zestawienie tych anime, które porzuciłyśmy po obejrzeniu jednego lub kilku odcinków. Ponieważ nie widziałyśmy całości, nie zamierzamy tworzyć pełnoprawnych recenzji - ot, parę uwag wyjaśniających, czemu dany tytuł nas nie zachwycił.




Tytuł: Dantalian no Shoka


Rok produkcji: 2011


Liczba odcinków: 12


Gatunki: Kryminały, fantasy


Studio: GAINAX


Materiał źródłowy: Opowiadanie




L: Głównym bohaterem jest dziedzic rodu hrabiowskiego (Hugh Anthony), który nagle otrzymuje List Zawiadamiający o Śmierci Dziadka, którego bohater prawie że nie znał. Dziadek był Samotnikiem Stroniącym Od Rodziny, mieszkającym w Posiadłości Na Odludziu. Oczywiście, miał swoje hobby - kolekcjonowanie książek, jak również posiadał wiedzę o rzadkich kę siążkach.

Po odhaczeniu powyższych motywów z listy cliché, poznajemy mieszkające w posiadłości rzeczonego dziadka humorzaste dziewczę (Dalian) w wiktoriańskiej kiecce, które uwielbia słodycze. I jest biblioteką. I mieści w sobie prawie milion książek. Nie fizycznie, rzecz jasna, ale równoległe wymiary w anime to standard. Dodajmy, że Hugh dokonuje otwarcia biblioteki poprzez zamek znajdujący się w klatce piersiowej Dalian.

Co może zrobić dziedzic z chodzącą biblioteką? Zbawiać świat? Otóż nie - rozwiazywać zagadki kryminalne, które Scooby Doo z drużyną rozgryźliby w pierwszej połowie odcinka. To, co obejrzałam w pierwszych epizodach, nie wzbudziło we mnie choćby krzty emocji, raczej znudzenie.

Do tego doliczyć należy tajemniczy sposób walki przy pomocy recytowanych fragmentów książek. Słowo ponoć potężniejsze jest od miecza. Jednak głośne odczytywanie losowo wybranych wersów - bez różnicy, czy to wersety biblijne, czy książka kucharska - dość silnie odbiera walkom wszelkiego dramatyzmu.




Tytuł: Nijuu Mensou no Musume


Rok produkcji: 2008


Liczba odcinków: 22


Gatunki: Kryminał, przygodowy


Studio: BONES, Telecom Animation Film


Materiał źródłowy: Manga




D: Akcja skupia się na dziewczynce Chiko, która, zamiast bawić się lalkami, spędza czas na czytaniu powieści kryminalnych i pilnowaniu, by jej obecni opiekunowie nie otruli jej, w celu przejęcia należnego jej spadku. Pewnego dnia spotyka legendarnego złodzieja o przezwisku „Dwanaście twarzy”, który pozwala jej dołączyć do swojej szajki.

Ciężko mi sprecyzować, dlaczego ta seria mnie nie urzekła i przerwałam oglądanie po siedmiu odcinkach. Zawiera bowiem wiele elementów, które zwykle cenię: inteligentną protagonistkę, tajemniczego i eleganckiego lidera, rozwiązywanie zagadek kryminalnych, brak fanserwisu. Sam pomysł na motywację złodziei (kradzież zrabowanych podczas II WŚ dzieł sztuki i oddawanie ich miastom, z których pochodzą) jest sam w sobie oryginalny i ciekawy. Jednak podczas seansu nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że całość zwyczajnie wieje nudą. Animacja (w tym mimika bohaterów) była bardzo stonowana, poszczególne wydarzenia rozgrywały się powoli, nawet pojawiający się po kilku odcinkach wielki zwrot akcji nie wywołał u mnie zainteresowania. Dwanaście Twarzy, pomimo całej otoczki, jest dość drewnianym idolem – wszystko co mówi, robi i myśli budzi uwielbienie otoczenia, a jednocześnie on sam nie okazuje praktycznie żadnych ludzkich emocji.

Mam mgliste pojęcie na temat tego, jak seria ta się rozwija w dalszych odcinkach, lecz to, czego się dowiedziałam, nie skłoniło mnie do zmiany zdania na jej temat. Nie podsumuję tego wywodu słowami „nie polecam”, bo w gruncie rzeczy uważam, że anime to ma szansę spodobać się wielu ludziom i nie zasługuje na ostrą krytykę. Po prostu – do mnie nie przemówiło.




Tytuł: Chobits


Rok produkcji: 2002


Liczba odcinków: 26


Gatunki: Komedia, romans, ecchi


Studio: Madhouse


Materiał źródłowy: Manga




L: Główny bohater (Hideki) trafia do miasta, które opanowała moda na persocomy - chodzące komputery w kształcie dziewcząt naturalnych rozmiarów. Nie mogąc sobie pozwolić na taki wydatek, chłopak cierpi niezmiernie - do czasu, gdy pewnego dnia znajduje persocoma (o imieniu Chii) na ulicy.

Porzuciłam przede wszystkim dlatego, że mniej więcej w połowie pierwszego odcinka proporcja fanserwisu do akcji przekroczyła moje normy. Fanką ecchi nie jestem zdecydowanie, zresztą za anime nakierowanymi na wątki romantyczne również nie przepadam. Kiedy więc stało się jasne, że liczyć mogę przede wszystkim na rozwój związku głównego bohatera (typu krzykliwego) i robota o iście słodziutkim wyglądzie, okraszony żartami dość niewybrednymi, zwyczajnie zrezygnowałam.

Według w dużej części entuzjastycznych komentarzy, które przeczytałam, anime porusza istotny problem filozoficzny związku uczuciowego między człowiekiem a komputerem. Nie wykluczam zatem, że anime niesie z sobą wartość, a jego obejrzenie nie będzie czasem straconym. Po prostu forma podania mi nie odpowiadała.




Tytuł: Umineko no Naku Koro ni


Rok produkcji: 2009


Liczba odcinków: 26


Gatunki: Kryminał, horror


Studio: Studio DEEN


Materiał źródłowy: Gra




D: Na wyspie, w całości należącej do zamożnego seniora pewnego rodu, odbywa się zjazd rodzinny. Dzieci, wnuki, służba – wszyscy gromadzą się w miejscu, które wkrótce ma być sceną okrutnych zbrodni. Rodzi się pytanie – kto zabija? I czy możliwe jest, że maczały w tym palce paranormalne siły?

Jako wielbicielka książek Agathy Christie wiązałam wielkie nadzieje z tym tytułem. Nie mogłam zawieść się bardziej. To anime można podsumować jednym słowem – okropne! Fabuła w skrócie polega na zabijaniu kolejnych postaci, by po kilku odcinkach wrócić do punktu wyjścia i... zrobić dokładnie to samo, tylko w innej kolejności. Dedukcja? Kpiny. Napięcie? Żadne. Logika? Pfff... Podstawy konstrukcji scenariusza, które nawet marny kryminał zwykle zna i szanuje, zostały totalnie zignorowane. Wątek obalania hipotezy o ingerencji magii w zbrodnie (który ponoć stanowi filar tej serii) jest tylko bełkotliwym dialogiem, nie wnoszącym nic do moich usilnych prób dopatrzenia się jakichś relacji między wydarzeniami.

Bohaterowie to osobny koszmar. Już w pierwszych minutach zostajemy zalani kilkunastoma postaciami, o osobowościach tak nijakich, że rodzina Ćwirów w The Sims przewyższa ich złożonością charakterów. Rozpaczliwie szukałam w tym morzu twarzy choć jednej postaci, która wywołała by u mnie krztę sympatii. Na próżno. Chyba po raz pierwszy spotkałam się z anime, w którym absolutnie wszystkim bohaterom życzyłam rychłej śmierci, byle tylko zniknęli z mojego ekranu. W dodatku relacje między bohaterami są tak drętwe i oderwane od rzeczywistości, że aż się zastanawiałam, czy autorzy scenariusza w ogóle uczestniczyli w swoim życiu w jakichkolwiek interakcjach z żywymi ludźmi. Dla przykładu: co robi jeden z nastoletnich bohaterów, kilkanaście minut po zobaczeniu zmasakrowanych zwłok kilku osób, w tym jego własnych rodziców? Siedzi na kanapie i chwali się, że umie grać w szachy, przez co wydedukuje całą istotę zajścia. Genialne, prawda?

Jedyną pozytywną rzeczą w tym tytule jest opening. Jeśli więc chcecie wynieść cokolwiek wartościowego z tego tytułu możecie go sobie obejrzeć – 90 sekund to maksymalna ilość czasu, jaki warto spędzić z tym koszmarkiem.




Tytuł: Chuunibyou demo Koi ga Shitai!


Rok produkcji: 2012


Liczba odcinków: 12


Gatunki: Komedia, romans


Studio: Kyoto Animation


Materiał źródłowy: Opowiadanie




L: Rozterki miłosne nastolatków w romantycznym otoczeniu szkolnej klasy to nie moja działka. Pełna jednak wiary i pozytywnego nastawienia przystąpiłam do oglądania tej pozycji, skuszona elementami fantastycznymi.

Początek serii potwierdził jednak pierwsze zdanie - to nie moja działka. Niewzruszona wiara Rikki - dziewczyny uchodzącej w szkole za dziwadło - w moce nadprzyrodzone i koloryzowanie codzienności z początku ciekawiło, potem zaczęło irytować. Co więcej, szybko stało się jasne, że główny bohater - Yuuta Togashi - postanowi chronić niezwykłe dziewczę (uznawane powszechnie za dziwadło) niczym rycerz w lśniącej zbroi. Nawet jeśli faktyczny obiekt jego westchnień (czyli piękna i popularna przewodnicząca klasy) ewidentnie usiłuje się do niego zbliżyć. Owszem, jest humor, jest pomysł, ale po prostu anime nie trafiło w mój gust. Ponieważ pośród różnych wątków szkolny romans zdecydowanie dominował, a z motywów fantastycznych (na które liczyłam) niewiele wynikało, zdecydowałam się jednak porzucić.
[Powrót] Komentuj



Archiwum

2015
Wrzesień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2014
Grudzień
Listopad
Październik
Obrazek wykonała Deszczowyjka | Szablon wykonała Lichotka